Dziś / 26.12 / jestem juz po trekingu i mam dzień gospodarczy i relaksacyjny , jestem jeszcze w Te Anau.
Treking w sumie trwał 3 dni , bo czwarty to już tylko 2 godz. dojście do busa.Muszę przyznać źe wysiłek był dość spory , bo dziennie było 5- 7 godzin marszu z całym wyposaźeniem/ śpiwór , jedzenie z garnkiem, odzież i kosmetyki/.
Spałam we wcześniej zarezerwowanych schroniskach.
Wśród trekersów była jeszcze jedna para w moim wieku , reszta to właściwie młodzieź. Mix różnych nacji - Brazylia, Nikaragua, Rosjanie, USA, Australia, UK. Polacy tam nie bywają.
Dopiero na tym trekingu zobaczyłam co to jest przyroda NOWEJ ZELANDII. To jest coś niespotykanego na świecie.Tak piękne zestawienie róźnych walorów krajobrazowych , połączone z niesamowicie bogatą roślinnością , źe ja czegoś takiego jeszcze nie widziałam.
Wyjątkowo nie padało , bo podobno na tym trekingu to jest normą.
Jezioro Te Anau
Trasa trekingu
Początek trasy idzie nad jeziorem
Później piękny las
Klify skalne
Trawiaste zbocza
I po podejściu 1000m zaczynają się piękne widoki
Jw
Ta granicą idzie trasa drugiego dnia
Piękne róźnobarwne porosty
A to jest KEA - papuga -" błazen" górski, bardzo inteligentna
Jeszcze raz kea
Ostatnie schronisko Moturau hut
KEA rozprawia się z butami turystów

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz